BCCCAP00000000000000000000759
że była ze mną tylko chwilę i na koniec powiedziała mi: « Widzisz mnie tutaj po raz ostatni, ale BĘDĘ ZAWSZE Z TOBĄ I ZE fVSZYSTKIMI MOIMI DZIE– ĆMI.» Jak już wspomniałam, pada/ obfity deszcz, Je– dnak nie dotyka/ ani Dziewicy, ani Dzieciątka, ani mnie dopóki ich widziałam. Jednak kiedy tylko znik– nęli, poczułam moczące mnie krople... » Epizod z soboty 13 listopada 1965 był ostatnim objawieniem w wyjątkowej garabandalskiej historii, której nie umiemy jeszcze ocenić z wystarczającej perspektywy. Głos Dziewicy brzmiał w sposób nie– wypowiedzianie matczyny, kiedy powiedziała do Conchity: «· Widzisz mnie tutaj po raz ostatni.» Historia - która zaczęła się cztery lata wcześniej przy wtórze uderzenia pioruna, pewnego promienne– go czerwcowego dnia - kończyła się teraz bez hała su, mrocznym listopadowym wieczorem: «Pada/o... wchodzi/am sama... Dtiewica powiedziała mi... » Nie będzie już cudownych spotkań tam, gdzie się dotąd tak często odbywały. To było ostatnie pożegnanie w deszczu. Aż, do kiedy? Jakże Dziewica, Matka Boga i nasza, przywiązała się do wszystkiego w Garaban– dal i do wszystkich, którzy chcieli Ją tam spotkać! «Interesowało Ją wszystko, co nas dotyczy/o - wspo– mina Concnita ze łzami w oczach - wszystko, nawet nasze krony!» Można by powiedzieć: Oto najpięk niejsza historia w dziejach ludzkości od czasu Chrys– tusa, jakby drugie życie Dziewicy na ziemi. Brakuje słów, aby Jej za to podziękować. Od tego pożegnania w deszczu wszystko przeszło do historii... do historii, która jednak nie przemija, -227-
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz