BCCCAP00000000000000000000759

jej ciężkich doświadczeń wewnętrznych. 30 października, w ostatnią sobotę miesiąca róża­ ńcowego, Conchita udała się do parafialnego kościo­ ła, aby jak zwykle odwiedzić Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Nagle usłyszała wewnętrzny głos Dziewicy Maryi, którego nie mogłaby pomylić. Dziewica przynosiła jej nie tylko niewypowiedzianą pociechę w cierpieniach, lecz określiła datę nowego spotkania: « W sobotę 13 listopada przyjdź do Pinii, a znowu Mnie zobaczysz. Przynieś Mi dużo przedmio– tów religijnych, pocałuję je, a ryje rozdasz. Mój Syn - posługując się nimi - uczyni cuda.» W wyznaczonym dniu o świcie, w ulewnym desz– czu, Conchita opuściła osoby, które znajdowały się w jej kuchni, i nic nie tłumacząc, poszła do Pinii. «Padało ... Kiedy wpinałam się sama na wzgórze, ba– rdzo żałowałam za moje grzechy, obiecując już nigdy więcej ich nie popełnić. Byłam zmartwiona, że stanę przed Matką Bożą, której grzechy zadają ryle bólu. Sądzę, że one są większe we mnie, ponieważ już wi– działam Ją, Maryję. Po dojściu do Pinii wyjęłam przyniesione różańce. 11 Kiedy je wyciągałam, usły­ szałam bardzo łagodny, bardzo czysry głos Dziewicy (on tak się odróżnia od innych!), wołający mnie po i– mieniu. Odpowiedziałam Jej: «Słucham.» Wtedy zo– baczy/am Dziewicę z Dzieciątkiem Jezus w ramio- 11 Wiemy, że Conchita przyniosła ich dużą ilość. Pewien Fran– cuz, w czasie pielgrzymki do Lourdes, miał natchnienie, by wysłać jej 100 różańców z pięcioma dziesiątkami i 4 z piętnastoma, na wy– padek gdyby Dziewica powróciła. Przesyłka nadeszła w stosownej chwili. -224-

RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz