BCCCAP00000000000000000000759

ko w czwar:ej nocie, która nie przyniosła nic nowego prócz wyraźnej deklaracji, że ani w doktrynie, ani we wskazówkach duchowych skierowanych do wier– nych w Garabandal, nie ma nic godnego potępienia z punktu widzenia Kościoła. 9 POŻEGNANIE W DESZCZU Najbardziej bystrzy obserwatorzy szybko odnieśli wrażenie, że wydarzenia z 18 czerwca były rozwią­ zaniem albo końcem wydarzeń w Garabandal. Spra– wa przecie.z nie mogła trwać nieskończenie. Główne bohaterki przestały być «dziewczynkami». Zmieniły się warunki: cztery wizjonerki nie miały więcej po– wodu, aby pozostawać w swej wiosce w oczekiwa– niu na zaskakujące interwencje Nieba. Musiały żyć jak wszyscy, myśleć o swej przyszłości, o konkretnej realizacji swego losu. Wszystkie z wyjątkiem Mari– Cruz myślały o poświęceniu się Bogu w zgromadze– niach zakonnych. Mówiły o tym i dawały to poznać przy wielu okazjach. 8 września 1965 Conchita poin- 9 Słowa z oficjalnego listu bp E. B. Aldazabala z 8 lipca 1965: «Oświadczam,v, że nie znaleźliśmy żadnego powodu wynikającego z cenzury kościelnej zmuszającego do potępienia bądź to doktryny, bądź to rad duchowych - które rozpowszechniano z okazji wydarzeń w Garabandal, a skierowanych do wiernych chrześcijan - tym bar– dziej, że zawierają one wezwanie do modlitwy i ofiary, do pobożnoś­ ci eucharystycznej, kultu Najświętszej Panny w godnych pochwały formach tradycyjnych oraz do świętej bojaźni wobec Boga, obraża­ nego naszym, grzechami. Wszystko przypomina tylko zwykle nau– czanie Kościoła w tych sprawach. Zakładamy dobrą wiarę i żarli­ wość religijną osób, które udają się do San Sebastian de Garaban– dal i zasługują na najgłębszy szacunek... » (Udała się ... s. 514) - 221-

RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz