BCCCAP00000000000000000000759

już wtedy Wielki Post. Zanim przeminął miesiąc, przyszła następna: «Dni mijały, a Ona nie powraca– ła, aby ze mną rozmawiać! Smuciłam się, chociaż to rozumiałam: Dlaczego Bóg miałby mi dawać tak wielkie szczęście, skoro często nie zasługuję na nie?» Ale przy końcu miesiąca znowu usłyszałam w koście­ le ten głos wewnętrznego szczęścia, bez słów.» (Dziennik Conchity). Dorastająca Conchita, kiedy ukończyła 14 lat, sta– ła się smukłą dziewczyną. Przeżywała wtedy okres szczególnego zapału. W liście jej cioci, Maximiny, z 11 lutego czytamy: «Kiedy Conchita nie musi iść w pole, spędza prawie cały dzień w kościele. Rano od– mawia tam różaniec. Kilka kobiet idzie z nią. Po po– łudniu również spędza tam większość swego czasu. Nigdy jej to nie nudzi.» Nie znaczy to, że dziewczy– nka stała się nietowarzyską dziwaczką. Maximina zapytała ją pewnego dnia: «Co lubisz bardziej: bawić się czy przebywać w kościele?» Zawsze gotowa do żartów i dowcipkowania, odpowiedziała: «Bardzo lubię obydwie te rzeczy.» Jeśli takie były jej duchowe postawy bezpośrednio przed «lokucjami», możemy sobie wyobrazić, jakie stały się potem. Wydaje się, że Conchita robi aluzję do tego, kiedy pisze: «Te lokucje są dla mnie bardzo wielkim dobrem! Wolę lokucję niż objawienie, ponie– waż w czasie lokucji wydaje mi się, że mam Dziewicę w sobie.>> Są to właściwie ostatnie linijki z jej niedo– kończonego Dziennika. Wydaje się, że okres jednego miesiąca, dzielący jedną lokucję od drugiej, stał się czymś normalnym. - 205 -

RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz