BCCCAP00000000000000000000759

Przedtem nie pozwalałaś mi spać, a teraz pozba– wiasz mnie jedzenia. W Niebie z pewnością nie trze– ba jeść, widząc Boga!... Ale ja, ponieważ nie widzę Boga, muszę jeść.» Oto spontaniczna uwaga uczy– niona przez dziecko swej niezrównanej Matce! Możemy sobie wyobrazić, co musiały przejść róż­ ne osoby - mieszkańcy wioski lub przybysze - które nie miały «szczęścia» wizjonerek w czasie tych dłu­ gich i powtarzających się czuwań. Zachowywały one nadzieję na bliski i cudowny finał: CUD. Z Cudem w perspektywie miano siłę wytrwania. Myślano o zakończeniu... Nikt nie sądził jednak, że może to trwać bez końca. Temat Cudu wypełniał rozmowy o Garabandal w czasie ostatnich tygodni roku. W związku z nim pojawiały się nowe szczegóły, 4 na przykład: «Nieco przed Cudem wiele osób przestanie wierzyć w Garabandal, ale nie dlatego, że będzie się opóźniał ... » « W dniu Cudu zniknie kartka papieru podpisana w Santander przez Conchitę 5 , dokąd ją zabrano, aby otrzymać od niej pewne dziwne «dowo- 4 Informacje te zapisał proboszcz, Don Valentin. 5 Chodzi o kartkę papieru podpisaną przez Conchitę w czasie jej pierwszej wizyty w Santander podczas spotkania z administratorem apostolskim, bp Doroteo Fernandezem. Matka Conchity, Aniceta, i jej ciocia, Maximina, twierdzą, że kartka, którą po przesłuchaniu w ich obecności podpisała Conchita była. . . pusta. Efekt namowy do odwołania oświadczeń o objawieniach (mówiono m.in . o przypad– kach zamykania «mających objawienia» w szpitalach psychiatrycz– nych, proponowano dziewczynce naukę w collegu itp.) zakończył się jedynie jej stwierdzeniem: «Być może to, co mi się przytrafiło, nie było prawdą, ale co do innych - tak. .. ». Natomiast zdecydowa– nie sprzeciwiła się wyjawieniu orędzia, którego ogłoszenie zapowie– dziane zostało na 18 października. (Udała się ... s. 112-116) - 196 -

RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz