BCCCAP00000000000000000000759
Poszliśmy potem na cmentarz. Padał grad i wiał sil– ny wiatr. \Ve wtorek - to samo. W środę noc była ła dniejsza, ale ciągle bardzo mroźna.» Doktor Ortiz przekazał mi, pewnego dnia, opo– wiadanie zasłyszane z ust córki Tivy. «W nocy 1 grudnia tak bardzo bolały mnie zęby, że musiałam położyć się do łóżka. Około 3 w nocy usłyszałam ha– łas w domu Jacinty. Wychyliłam się przez okno i zo– baczyłam, że dziewczynka wychodzi w ekstazie po– mimo strasznego chłodu i deszczu. Zrobiło mi się jej żal i wysz:::am, aby jej towarzyszyć. Kiedy ją dogoni– łam, otwarły się drzwi domu i jej matka, Maria, wy– szła w bardzo złym humorze mówiąc: «Do tego, co muszę robić dzisiaj przez ciebie, już nigdy więcej mnie nie zmusisz. Następnym razem solidnie zabary– kaduję drzwi.» Na ulicy spotkaliśmy Marię-Dolores, również w ekstazie. Była sama. Poszłam uprzedzić jej matkę,. Julię. Po chwili szłyśmy już razem: dwie dziewczyn– ki na przodzie, a my trzy - za nimi. Musiałyśmy dwa razy wspiąć się do Pinii, odmawiając różaniec, i jak zwykle szfyśmy przez wioskę. Noc była rzeczywiś cie przerażająca. Marii nie mijał zły nastrój. Julia u– siłowała ją uspokoić: «Cóż można zrobić? To są Bo– że sprmvy. Dziś to ja muszę cię pocieszać, innym ra– zem ty mnie pocieszysz.» Nocne ~zuwania w Garabandal miały wiele uroku, lecz jeszcze więcej pokuty. Nie można było zapobiec częstemu zmęczeniu. Vil spominany już wielokrotnie Don Luis Navas Carrillo usłyszał kiedyś Conchitę w · ekstazie: <KDlaczego nie pozwolilaś mi zjeść kolacji? - 195 -
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz