BCCCAP00000000000000000000759

śmiechnęła się tego poranka, widząc przyszłoś~ Ga– rabandal, bez względu na wszelkie noty i sprzeci– wy... Czy uśmiechała się również, kontemplując przyszłość Kościoła, ponad wszystkimi sesjami so– borowymi ... wszystkimi wstrząsami, kryzysami i tro– skami posoborowymi? Być może. Chociaż posobo– rowy wyraz twarzy Pawła VI nie przypominał już, mówiąc szczerze, promiennego oblicza Jana XX.III w poranek inauguracji Soboru. CUD NABIERA KSZTAŁTÓW ... Rodziny wizjonerek, mieszkańcy wioski i przyby– sze, którzy się tam udawali, zaczynali odczuwać pe– wne zmęczenie wobec wydarzeń wspaniałych, lecz nie posiadających jasnego i ostatecznego zakończe­ nia. Nie zaprzestawano więc domagania się od wi– zjonerek cudu szybkiego i niezbitego. Atakowane tą wymagającą niecierpliwością, prosiły o niego przy każdej ekstazie. W końcu października zaczęły go zapowiadać w bliskiej przyszłości. Nieco później za– częto mówić nawet o dwóch cudach: jednym, zapo– wiedzianym przez Conchitę i drugim - ogłoszonym przez Loli i Jacintę, który miał się dokonać bez– zwłocznie. Cud Conchity wydawał się bardziej odległy, lecz bardziej prawdopodobny, pewniejszy. Była o nim wyraźna mowa w nowych przekazach, między inny– mi w nocy z 24 na 25 listopada. Don Placido Ruilo– ba z Santander, który uczestniczył w ekstazie Con– chity, nagrał kilka jej wypowiedzi na magnetofon. Potwierdzone i uzupełnione następnie przez samą - 190 -

RkJQdWJsaXNoZXIy NDA3MTIz